Coraz mniej tracę czasu na smucenie się - wywiad z URSZULĄ

Coraz mniej tracę czasu na smucenie się

Z Urszulą, gwiazdą tegorocznego Borzęckiego Święta Grzyba, rozmawia Michał Gniadek.

Borzęckie Święto Grzyba będzie okazją, aby na jednej scenie zobaczyć Panią i zespół Bracia. W latach 80-tych, 90-tych przyszło w ogóle Pani do głowy, że częściej na scenie będzie w przyszłości spotykać synów Krzysztofa Cugowskiego niż jego samego?

Pamiętam synów Krzysztofa z czasów, kiedy byli małymi chłopcami. Już wtedy byli zakręceni na muzykę, a skoro ich ojciec słuchał dobrej muzy w domu, więc szansa na spotkanie na scenie była spora. Już w latach 90-tych miałam przyjemność zagrać na scenie wspólnie z Wojtkiem.

W jednym z wywiadów wspomniała Pani, że wiele w Pani życiu działo się przypadkiem, który z przypadków był dla Pani szczególnie ważny?

Powtarzam też zawsze, że tak naprawdę w przypadki nie wierzę, ale w przeznaczenie. Bardziej lub mniej świadomie kierowałam swoje wybory w stronę Budki Suflera, zespołu Jumbo, wyjazdu do Stanów i powrotu do Polski w 1994 roku. Ważnym "przypadkiem" jest też na pewno spotkanie Tomka - mojego obecnego męża i fakt, że zupełnie "przypadkiem" pojawił się na świecie mój drugi syn.

Powiedziała Pani kiedyś, że młodość ,,To czas szukania i często błądzenia” i nie cofnęłaby się Pani do młodzieńczych lat. Zatem jakie błędy z przed lat zaprzątają dziś Pani głowę?

Powiem inaczej: patrząc wstecz widzę kilka grzechów zaniedbania - mogłabym zrobić więcej w kierunku gry na fortepianie i gitarze oraz gry aktorskiej. 

Zloty Samowar – Nagroda na Festiwalu Piosenki Radzieckiej to największy obciach? Czy jednak szwedzka wędka? Jakie inne dziwne nagrody otrzymała Urszula?

Część Czytelników może już nie pamiętać sytuacji muzyków - amatorów w latach 70-tych. Wtedy ten festiwal był niemal jedyną okazją dla młodzieży do pokazania się. Nawet jeśli traktowaliśmy go jako obiekt kpin, to właśnie dzięki temu, że go wygrałam, mogłam wystąpić na festiwalu w Opolu.

Która piosenka z Pani repertuaru ma dla Pani największe znaczenie?

Pierwsza, którą zaistniałam w świadomości słuchaczy radiowych, czyli Fatamorgana 82, Dmuchawce - które z czasem stały się swoistym hymnem lata, Konik - którego ludzie domagają się zawsze na koncertach, Na sen - jako spektakularny powrót na polską scenę w latach 90-tych.

Pani pierwszy mąż powiedział gdy zaczęła Pani pisać teksty: „Wreszcie będziesz mogła spojrzeć ludziom w oczy”. Co dziś Urszula chce powiedzieć ludziom, co dostrzega w ich oczach?

Opowiadam o sobie. O tym, co czuję i jak się zmieniam, o stanach, kiedy mam dobry humor i pozytywne wibracje. Oczywiście nie przeszkadza mi to myśleć krytycznie. Po prostu coraz mniej tracę czasu na smucenie się, czy rozgryzanie swoich lęków. Muzyka musi mi sprawiać przyjemność.

Koncert na stadionie w Łękach będzie niezwykły, bowiem towarzyszyć Pani będzie orkiestra symfoniczna. Jak wyglądają przygotowania do tego występu? To dla Pani wyzwanie wspólny występ z orkiestrą?

Wspólny koncert z orkiestrą wiąże się z wieloma zmianami nie tylko muzycznymi, aranżacyjnymi. Pamiętam koncert w Opolu z Orkiestrą Górniczą, ależ to była moc! Wyzwaniem jest umiejętność zapanowania nad taką ilością instrumentów na scenie. W przypadku tego koncertu (w Łękach) cały projekt ogarnia Przemysław Pasternak. Z pewnością będzie wiele pięknych muzycznych wrażeń i będziemy świetnie się bawić wspólnie z orkiestrą i widzami.

 W tym roku Urszula obchodzi 20. rocznicę wydania przełomowej płyty w jej karierze, "Białej drogi". To właśnie utwory z tej płyty będą wiodły prym podczas koncertu w ramach Borzęckiego Święta Grzyba?

Oczywiście, będzie wiele utworów z Białej Drogi, ale sięgniemy też do piosenek z innych płyt, nawet tych najwcześniejszych.

Jak Pani lubi spędzać wolny czas? Jak wyglądają wakacje Urszuli? W tym roku ma Pani w ogóle czas na dłuższy odpoczynek?

W wakacje najczęściej  mamy dużo pracy, więc zazwyczaj odpoczywamy w innym terminie. Już się do tego przyzwyczaiłam, tym bardziej, że moja praca to dla mnie nieustanna radość i wakacje.